6. CBAM vs ETS: różnice między systemami handlu emisjami

6. CBAM vs ETS: różnice między systemami handlu emisjami

cbam

- **CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) – założenia i logika systemu w praktyce**



CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to mechanizm wprowadzony przez Unię Europejską, który ma wyrównywać koszty emisji CO₂ ponoszone przez firmy działające w UE z kosztami ponoszonymi przez producentów z krajów trzecich. W praktyce CBAM działa jak „dopłata na granicy” – gdy importer sprowadza do Unii towary wrażliwe emisyjnie, musi rozliczyć przypisany tym towarom ślad węglowy. Celem jest ograniczenie ryzyka, że produkcja przeniesie się poza UE (tzw. carbon leakage), a tym samym nie spadną globalne emisje.



Logika CBAM opiera się na założeniu, że decydujące znaczenie ma porównywalność obciążeń. Jeśli przedsiębiorstwa w UE podlegają politykom klimatycznym i realnie ponoszą koszty związane z emisjami, to import spoza UE nie powinien uzyskiwać przewagi wyłącznie dlatego, że tamtejsze systemy regulacyjne są mniej restrykcyjne. Dlatego CBAM przenosi część kosztów emisji na etap importu, odnosząc się do konkretnych produktów (m.in. z branż energochłonnych), dla których emisje są najłatwiejsze do policzenia i największe znaczenie ma redukcja.



W praktycznym ujęciu kluczowe jest to, że obowiązek dotyczy wymiaru emisji embedded, czyli emisji wbudowanych w wyprodukowane towary. Oznacza to, że importer musi ustalić ilość emisji przypadających na sprowadzony produkt (np. na podstawie danych od producentów), a następnie dokonać rozliczenia zgodnie z regułami przewidzianymi przez mechanizm. W efekcie CBAM wprowadza presję na łańcuchy dostaw: producenci z krajów trzecich muszą dostarczać wiarygodnych danych dotyczących emisyjności, a importerzy zaczynają częściej porównywać nie tylko cenę, ale też koszt klimatyczny zakupów.



Istotnym elementem jest też to, że CBAM nie jest wyłącznie „opodatkowaniem importu”. To system stopniowo wdrażany, który ma skłonić rynek do modernizacji technologicznej oraz poprawy efektywności środowiskowej, tak aby emisje przypisane produktom malały w czasie. Z perspektywy strategii przedsiębiorstw CBAM oznacza konieczność planowania: od pozyskiwania danych, przez analizę emisyjności, aż po renegocjacje warunków dostaw i potencjalne przeprofilowanie asortymentu na bardziej niskoemisyjne warianty.



- **ETS (EU Emissions Trading System) – jak działa handel uprawnieniami do emisji w UE**



ETS (EU Emissions Trading System) to jeden z filarów unijnej polityki klimatycznej, który działa na zasadzie „ustalony limit – handel nadwyżką”. W praktyce oznacza to, że dla dużych instalacji w UE określany jest limit emisji (cap), a emisje można „rozliczać” tylko przy użyciu uprawnień do emisji CO₂. Jeśli dany podmiot emituje mniej niż posiada uprawnień, może je sprzedać; gdy emituje więcej, musi uzupełnić braki zakupem uprawnień. To sprawia, że cena emisji staje się rynkowym sygnałem dla inwestycji i zmian technologicznych.



Kluczowym elementem ETS są uprawnienia do emisji, które są przydzielane i następnie wprowadzane do obrotu. Część uprawnień może pochodzić z przydziału (np. w ramach bezpłatnych alokacji w określonych warunkach), a istotna część jest pozyskiwana przez aukcje. Uprawnienia są potem kupowane i sprzedawane na rynku, co pozwala firmom zarządzać ryzykiem i kosztami związanymi z emisjami. Mechanizm ten nie dotyczy samych produktów, lecz konkretnych instalacji generujących emisje w granicach UE.



Jak wygląda „krok po kroku” rozliczenie? Podmioty objęte ETS mają obowiązek monitorowania i raportowania emisji, a następnie corocznie oddania odpowiedniej liczby uprawnień za wyemitowany CO₂. Jeżeli firma nie ma wystarczającej puli uprawnień, ponosi karę finansową, która w praktyce ma wymiar dodatkowego bodźca do ograniczania emisji. Dzięki corocznej redukcji limitu (cap) rynek uprawnień jest stopniowo „dociążany” – mniej miejsca na emisje przekłada się na większy popyt na uprawnienia i potencjalnie wyższe koszty dla emitentów.



Warto też podkreślić, że ETS nie jest systemem statycznym. Regulacje i parametry rynku (np. tempo obniżania cap, zasady przydziału uprawnień czy mechanizmy stabilizujące ceny) ewoluują wraz z celami klimatycznymi UE. Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność stałego planowania: od audytu emisyjności, przez ocenę opłacalności inwestycji w modernizację, aż po strategię zakupów uprawnień. W efekcie ETS zamienia emisje w koszt rynkowy, który wpływa na decyzje produkcyjne i technologiczne wewnątrz europejskiego rynku.



- **Różnice w zakresie i „punktu wejścia” kosztów: granica vs rynek emisyjny**



CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) i ETS (EU Emissions Trading System) działają w podobnym celu, ale różnią się kluczowo tym, gdzie i na jakim etapie „wchodzą” w system rozliczania kosztów emisji. W przypadku CBAM punkt ciężkości przesuwa się na moment importu produktów objętych regulacją do UE. Oznacza to, że koszt emisji jest kalkulowany i wyrównywany zanim towar trafi na rynek unijny — zasadniczo po stronie importera, który musi odnieść się do śladu węglowego wbudowanego w dany wyrób.



ETS działa natomiast wewnątrz UE i obejmuje podmioty prowadzące działalność w sektorach regulowanych. „Wejście” kosztu emisji ma miejsce na rynku emisyjnym, czyli wtedy, gdy przedsiębiorstwo emituje CO₂ (lub inne gazy objęte systemem) w trakcie produkcji. W praktyce oznacza to, że cena emisji kształtuje się poprzez mechanizm handlu uprawnieniami: przedsiębiorstwa kupują uprawnienia w zależności od posiadanych limitów oraz bieżącej ceny rynkowej. Innymi słowy, ETS nakłada koszt tam, gdzie emisja powstaje.



Różnica jest więc nie tylko techniczna, ale i „operacyjna”: CBAM uderza w łańcuch dostaw na granicy, a ETS w działalność produkcyjną w UE. To wpływa również na to, jak firmy zarządzają ryzykiem regulacyjnym. Dla importera znaczenie ma dostępność danych o emisyjności produktu, sposób kalkulacji kosztów w CBAM oraz zdolność do przewidywania obciążeń związanych z konkretnymi dostawcami. Dla producenta w ETS priorytetem jest dopasowanie decyzji inwestycyjnych i operacyjnych do realiów rynku uprawnień — w tym do zmienności cen oraz dostępności uprawnień w danym okresie rozliczeniowym.



Warto też podkreślić, że oba systemy mogą prowadzić do różnych odczuć kosztowych mimo wspólnego celu wyrównania konkurencyjności. CBAM wprowadza koszt zanim produkt trafi na rynek UE, „przytwierdzając” go do konkretnej partii importowej i jej śladu węglowego. ETS rozlicza emisje w trakcie wytwarzania, a koszt zależy od rynkowych warunków handlu uprawnieniami. Ta różnica w punkcie wejścia sprawia, że firmy często stosują odmienne strategie: od przeprojektowania procesów produkcyjnych (ETS) po wybór dostawców i weryfikację danych emisjowych (CBAM).



- **Mechanizmy rozliczeń i ceny emisji: wyrównanie kosztów vs licytacja/handel uprawnieniami**



W praktyce kluczową różnicą między CBAM i ETSmechanizmy rozliczeń oraz to, jak powstaje „cena” emisji ponoszona przez firmy. CBAM działa jako system wyrównywania kosztów emisji między producentami w UE a towarami importowanymi z krajów trzecich: importer rozlicza emisje wbudowane w produkty, a następnie pokrywa je poprzez zakup instrumentów odpowiadających kosztom uprawnień. To podejście jest bardziej „wyrównawcze” – ma niwelować różnice wynikające z tego, czy koszt emisji był internalizowany przez regulacje poza UE.



ETS opiera się natomiast na logice handlu uprawnieniami do emisji. Firmy objęte ETS muszą rozliczać swoje emisje, oddając odpowiednią liczbę uprawnień na koniec okresu rozliczeniowego. Cena emisji wynika tu bezpośrednio z mechanizmu rynkowego: uprawnienia są kupowane (często częściowo poprzez licytacje) i mogą być przedmiotem obrotu, a koszt „praw do emisji” kształtuje się na rynku w zależności od popytu, podaży i polityki środowiskowej.



W efekcie CBAM i ETS inaczej ustawiają bodźce ekonomiczne. W CBAM importerzy „przekładają” poziom emisji w towarze na rozliczenie w oparciu o referencyjną wycenę uprawnień, co oznacza, że koszt zależy od emisji w łańcuchu dostaw, ale jest sterowany przede wszystkim przez regulacyjne podejście do wyrównania. ETS z kolei wzmacnia bezpośrednią rynkową presję na redukcje: jeśli firma obniży emisje, może mieć mniej obowiązku oddania uprawnień, a nadwyżki można potencjalnie wykorzystać, co wpływa na realne decyzje inwestycyjne w czasie.



Te różnice mają też konsekwencje dla sposobu planowania kosztów. W CBAM rozliczenia opierają się na danych o emisjach wbudowanych w importowany produkt i ich przeliczeniu na ekwiwalent kosztu emisji, co wymaga precyzyjnego monitoringu i kalkulacji. W ETS przedsiębiorstwa operują w reżimie uprawnień: planowanie kosztów dotyczy dostępności, ceny oraz strategii zarządzania portfelem uprawnień. W praktyce oznacza to, że importerzy podlegający CBAM muszą patrzeć na koszty przez pryzmat emisyjności towaru i zgodności raportowej, natomiast uczestnicy ETS – przez pryzmat rynku uprawnień i dynamiki cen.



- **Kogo obejmują regulacje: branże, podmioty objęte systemem i wymogi raportowe**



CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) obejmuje przede wszystkim importerów towarów do UE z sektorów uznanych za emisyjne. W praktyce oznacza to, że obowiązki nie spoczywają na dowolnym podmiocie handlującym, lecz na tych firmach, które wprowadzają do rynku unijnego określone produkty (np. z obszarów takich jak stal, cement, nawozy czy energia elektryczna). System ma charakter „graniczny”, więc kluczowe jest, kto rozlicza import i deklaruje emisje związane z wytworzeniem towaru poza UE.



Po stronie CBAM istotna jest również definicja tego, kogo uznaje się za podmiot odpowiedzialny za składanie raportów. Najczęściej są to importerzy, którzy muszą przygotować dane o emisjach w procesie produkcyjnym oraz przekazać je w ramach przewidzianych procedur. W praktyce oznacza to współpracę z dostawcami, ponieważ to producenci – znajdujący się poza UE – dostarczają danych wejściowych (np. wielkości zużycia energii, wskaźników emisyjności, metod obliczeń). Jeżeli firma nie ma kompletnych informacji od łańcucha dostaw, rośnie ryzyko błędów w szacunkach i późniejszych korekt w rozliczeniach.



Wymogi raportowe są jednym z najbardziej „operacyjnych” elementów CBAM. Importerzy przygotowują okresowe raporty dotyczące emisji wbudowanych w importowane towary, a następnie dane te są wykorzystywane do rozliczeń. W praktyce oznacza to konieczność wdrożenia procedur compliance: kontrolowania kompletności danych, zapewniania ich spójności, a w odpowiednich przypadkach także organizowania weryfikacji przez właściwe podmioty (np. w ramach mechanizmów zapewnienia jakości informacji). Warto podkreślić, że regularność i jakość danych mają tu kluczowe znaczenie – system „opiera się” na tym, co da się wiarygodnie udokumentować.



Choć ETS jest systemem stricte „wewnątrzrynkowym”, porównanie z CBAM pokazuje, że w obu przypadkach kluczową rolę pełnią obowiązki raportowe i zakres podmiotowy. Różnica polega na tym, że w CBAM punkt ciężkości leży na importerach i emisjach w towarze, natomiast w ETS na uczestnikach rynku w UE oraz emisjach w ramach instalacji. Dla firm oznacza to konieczność dopasowania narzędzi analitycznych i dokumentacyjnych do charakteru systemu: CBAM będzie wymagał myślenia „od produktu i dostawcy”, a ETS – „od instalacji i prowadzonej działalności”.



- **Wpływ na ceny i konkurencyjność: skutki dla importerów, producentów i łańcuchów dostaw**



W praktyce wpływ CBAM na ceny i konkurencyjność będzie zależał od tego, jak dokładnie importerzy potrafią przełożyć dane o emisyjności towarów na wyliczenie należności. Mechanizm działa jak „wyrównywarka” kosztów klimatycznych: jeśli produkt jest obciążony kosztami emisji poza UE, a w jego cenie ich nie widać, CBAM ma zbliżyć poziom obciążenia do tego, który wynika z regulacji unijnych. Dla firm oznacza to potencjalne podniesienie kosztów zakupu w krótkim okresie, ale też presję na zmianę struktury zakupów — np. wybór dostawców o niższym śladzie węglowym lub zawieranie w umowach klauzul związanych z emisyjnością.



W porównaniu z ETS, gdzie koszt emisji ujawnia się bezpośrednio w funkcjonowaniu rynku (dla instalacji objętych systemem), CBAM przenosi część tej logiki na etap importu. To może działać dwojako: z jednej strony ogranicza przewagę konkurencyjną towarów wytwarzanych w krajach o mniej restrykcyjnych zasadach klimatycznych (tzw. ryzyko „ucieczki emisji” maleje), z drugiej strony tworzy dodatkową warstwę niepewności dla importerów, szczególnie jeśli brakuje wiarygodnych danych do raportowania lub łańcuch dostaw jest złożony i wielostopniowy.



Kluczowe są również skutki dla łańcuchów dostaw. Tam, gdzie dotychczas liczyła się przede wszystkim cena za jednostkę produktu, coraz częściej rośnie znaczenie kosztów środowiskowych i zdolności do ich udokumentowania. Firmy mogą więc inwestować w systemy pomiaru, weryfikacji i dokumentowania emisji (np. poprzez audyty danych u dostawców), a także reorganizować logistykę, procesy zakupowe i współpracę z producentami. Efektem może być przesunięcie popytu w stronę dostawców, którzy oferują produkty „niskoemisyjne” i potrafią dostarczyć dane na poziomie wystarczającym do rozliczeń.



W dłuższym horyzoncie CBAM może wspierać konkurencyjność podmiotów, które szybciej adaptują się do nowych realiów: optymalizują procesy, modernizują moce wytwórcze, zwiększają wykorzystanie energii o niższej emisyjności oraz budują przejrzystość danych. Jednocześnie dla importerów i pośredników ryzyko stanowi wariant kosztowy: jeśli emisyjność importowanych towarów okaże się wyższa niż oczekiwano, a ceny produktów nie zostaną odpowiednio skorygowane w relacji z klientami, mogą pojawić się presje marżowe. Dlatego przewidywalność rozliczeń, jakość danych oraz strategie cenowe (np. przenoszenie części kosztów na kontrahentów) będą decydujące dla tego, jak CBAM realnie wpłynie na konkurencyjność przedsiębiorstw w UE.